Szanowni Państwo!
Festiwal Dwóch Miast się skończył. Sceny zostały zwinięte, lalki wróciły do swoich skrzyń, ogień zgasł. Ale coś jeszcze zostało.
Festiwal Teatralny Dionizje 2026 był dla nas czymś wyjątkowym. Dla Łochowa, bo po raz pierwszy w trzydziestoletniej historii Dionizji festiwal wyszedł poza jedno miasto i rozgościł się w nowym miejscu. Dla nas, bo Ostrów Mazowiecka po raz pierwszy stała się częścią czegoś, co ma historię, tradycję i własny, rozpoznawalny język. Razem stworzyliśmy Festiwal Dwóch Miast. I jesteśmy z tego bardzo dumni.
Ale Dionizje to nie tylko organizatorzy. Dionizje to artyści i publiczność. I to Wam chcemy podziękować przede wszystkim.
Teatr Plastyczny Makata otworzył festiwal w Ostrowi Mazowieckiej „Apokalipsą", widowiskiem, które nie pozwala pozostać obojętnym. Monumentalne lalki, hologram, muzyka na żywo i pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi. A potem wernisaż „XXX-lecia" w Galerii Sztuki Jatki. Trzydzieści lat pracy zamknięte w jednej przestrzeni. Trzydzieści lat lalek, masek, podróży i spektakli, które zmieniały miejsca, w których były grane. Makata jest sercem tych Dionizji i jesteśmy zaszczyceni, że świętowali swój jubileusz właśnie z nami, właśnie tutaj.
Teatr KTO z Krakowa zamknął Festiwal Teatralny Dionizje 2026 spektaklem „Bal". Jerzy Zoń, reżyser i dyrektor, stworzył widowisko, które opowiada historię ludzką przez taniec, bez jednego słowa. Teatr KTO od lat należy do najbardziej uznanych polskich scen teatru ulicznego, obecny na festiwalach w całej Europie. To, że zamknął tegoroczne Dionizje właśnie „Balem", było wyborem idealnym. Festiwal, który zaczął się od pytania o koniec świata, skończył się tańcem. I trudno o lepszą odpowiedź.
Teatr Delikates z Pisza przywiózł „Pozor už nemôžem" i zrobił coś, co w teatrze udaje się rzadko: sprawił, że publiczność przestała być publicznością. Wiktor Malinowski poprowadził widzów przez poszukiwanie Graala tak, że nikt nie wiedział, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna spektakl. To jest właśnie teatr uliczny w swojej najczystszej formie.
Teatr Proteus z Nowego Sącza grał w deszczu. Małgorzata Przędzak jako szeptucha Goha snuła „Opowieść o kwiecie paproci" przez strugi letniego deszczu, a publiczność słuchała do końca. Nie ma lepszego dowodu na to, że teatr uliczny nie zna pojęcia złej pogody. I że dobra historia jest silniejsza niż każda niepogoda.
Teatr Dużych Dzieci z Koziebród i „Bazyliszek" udowodnił, że najstarsza polska legenda wciąż potrafi zatrzymać człowieka w pół kroku. Anna Mika, Aida Boral i Piotr Świtalski zagrali tak, że dzieci i dorośli siedzieli obok siebie i patrzyli w to samo miejsce. Równie uważnie. To jest ten rodzaj teatru, który buduje mosty między pokoleniami.
Teatr Lalek i Muzyki „I co było dalej?" i Natalia Leszczyńska z „Bajkami na pomoc" dała nam coś, czego nie da się kupić ani zaplanować. Przez pięćdziesiąt pięć minut przy MOSiR nikt nie wyjął telefonu. Muzyka na żywo, lalki i historia o Kocie, Psie i Ośle, którzy odkrywają, że słabość można zamienić w siłę. Prosto. Pięknie. Prawdziwie.
Teatr Bazar z Ostrowi Mazowieckiej zamknął niedzielę i zamknął ostrowską część Dionizji tak, jak powinno się zamykać festiwal: z uśmiechem, z wodą i z dyskoteką z lat osiemdziesiątych. Sylwia Polivkova, Michał Sotrel, Karolina Czarkowska-Dębińska i Adam Dębiński wciągnęli publiczność w „Bałtyk Story" bez chwili wahania. Lokalny teatr na festiwalowej scenie pokazał, że Ostrów Mazowiecka ma się czym chwalić.
Młodzieżowa Grupa Teatralna działająca przy Miejskim i Gminnym Ośrodku Kultury w Łochowie, pod kierunkiem Małgorzaty Przędzak, pokazała spektaklem „Grajkowie z Sandomierza", że talent nie potrzebuje zawodowej sceny. To jeden z tych momentów festiwalu, który przypomina, po co teatr uliczny w ogóle istnieje: żeby dawać szansę tym, którzy dopiero zaczynają. Duże brawa.
Pokaz Cyrkowy Coolek Show przyniósł publiczności w Łochowie coś, czego na festiwalu nigdy za wiele: czyste zadziwienie. Żonglerka, jazda na rowerze jednokołowym, pokazy równowagi i magiczne sztuczki złożyły się na widowisko, które zatrzymało przy scenie każdego, kto akurat przechodził obok. Cyrk i teatr uliczny zawsze rozumieją się bez słów.
Orkiestra Wielkich Bębnów z Warszawy i ich „Puls Miłości" zamknęli niedzielę w Łochowie dźwiękiem, który czuje się w całym ciele. Bębny, których rytm nie pyta, czy jesteś gotowy, po prostu zaczyna i prowadzi. To był moment, kiedy festiwal przestał być wydarzeniem, a stał się czymś wspólnym.
Osobne słowa należą się muzykom z Plastic Bag. Jacek Jerzy „Bielas" Bieleński, Antoni „Ziut" Gralak, Przemek Greger i Karol Ludew zagrali wieczór, po którym przestało mieć znaczenie, która jest godzina. Muzyka Plastic Bag to rock, alternatywa i poezja Bieleńskiego, która nie potrzebuje tłumaczenia. Dziękujemy za ten koncert.
I The Fireheads z Warszawy. Ogień, który zamknął sobotni wieczór przy Galerii Jatki, to był rytuał, nie atrakcja. Dziękujemy.
Chcemy też podziękować tym, bez których nasz festiwal nie byłby możliwy:
Burmistrzowi Miasta Ostrów Mazowiecka, Panu Hubertowi Betlejewskiemu, za Honorowy Patronat nad Dionizjami i za to, że od początku rozumie, że kultura jest częścią miasta tak samo jak jego ulice i place.
Burmistrzowi Miasta Łochowa Panu Robertowi Mirosławowi Gołaszewskiemu za Honorowy Patronat nad Dionizjami, który od wielu lat wpiera Dionizje w mieście Łochów.
Zarządowi Zakładu Gospodarki Komunalnej w Ostrowi Mazowieckiej, którego wsparcie pozwoliło nam zrealizować festiwal. Dziękujemy za zaufanie i za rozumienie, że dbanie o miasto, to też dbanie o jego kulturę.
Samorządowi Województwa Mazowieckiego za współfinansowanie projektu w ramach programu „Mazowsze dla organizacji pozarządowych". Bez tego wsparcia Festiwalu Teatralnego Dionizje 2026 nie byłyby możliwe.
I przede wszystkim Wam. Publiczności. Tym, którzy przyszli w piątek wieczorem na Apokalipsę przy stawie miejskim w Ostrowi Mazowieckiej. Tym, którzy byli w sobotę i niedzielę na obu scenach Festiwalu. I tym, którzy 18 lipca zamknęli Dionizje tańcem Teatru KTO.
Byliście w Ostrowi Mazowieckiej i w Łochowie. Byliście w deszczu i w słońcu. Byliście z dziećmi i sami. Teatr uliczny istnieje tylko wtedy, gdy jest publiczność. Wy byliście najlepszą publicznością, jaką można sobie wymarzyć.
A my już myślimy o Dionizjach 2027.
Z wdzięcznością i z nadzieją na kolejne spotkanie,
Miłosława Skoczek-Śliwińska Dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Ostrowi Mazowieckiej
Artur Lis Dyrektor Miejskiego i Gminnego Ośrodka Kultury w Łochowie Twórca i Dyrektor Artystyczny Festiwalu Teatralnego Dionizje








